Mechaniczny oszust

       Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, co czuje człowiek, któremu ukradziono pieniądze? A Może chcielibyście spróbować przekonać się o tym na własnej skórze? Nic trudnego! W takim razie serdecznie zapraszam do odwiedzenia brzeskiego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych numer 1 – automaty z napojami z pewnością rozjaśnią wszelkie wątpliwości.

       Wyobraź sobie, drogi czytelniku, że znużony szkolnymi zajęciami, udajesz się na przerwie do jednego z takich automatów. Masz zamiar napić się kawy. Wrzucasz więc monetę, wybierasz przyciskiem swoją ulubioną kawę i … otrzymujesz w zamian brudną i cuchnącą wodę, na dodatek w kolorze moczu. Wiem, wiem – brzmi jak wyjątkowo nieudany żart z głupkowatej, amerykańskiej komedii. Niestety, w brzeskim liceum takie sytuacje to ponura rzeczywistość.

       Opisane powyżej wydarzenie jest moim autentycznym doświadczeniem – ubolewam nad tym, że nie jednorazowym. Chociaż gdyby się nad tym głębiej zastanowić, wychodzi na to, że ten blaszany złodziej wcale nie jest aż tak perfidny jakby się zdawało – przecież jednak dostałem „napój”. Co prawda obawiałbym się nawet spłukać nim muszlę w łazience, ale to już temat na osobny felieton. Znacznie częściej ma jednak miejsce o wiele poważniejsze i zarazem niepomiernie bardziej irytujące zjawisko – brak jakiejkolwiek reakcji na wrzucone pieniądze.

       Ktoś powie, że to tylko jednorazowa awaria maszyny. Ktoś inny doda z oburzeniem, że to ja jestem chytrusem, bo mi szkoda dwóch złotych. Nic bardziej mylnego! Sprawa powtarza się nagminnie już przynajmniej trzeci rok, a dziesiątki uczniów wciąż są oszukiwane przez stalowe bydlę. Ale zaraz, zaraz … Czy na pewno oszustem jest właśnie maszyna? Czy nie jest przypadkiem tak, że ktoś próbuje nieuczciwie zarobić kosztem nieupominających się o swoje nastolatków?

       W tej kwestii rada dla osób odpowiedzialnych za prawidłowe działanie maszyn z napojami może być tylko jedna, a w dodatku jest ona banalnie prosta – w razie ewentualnej awarii tego jakże zawodnego w ostatnich latach urządzenia, jego właściciel powinien poczuć się zobowiązany do wywieszenia dobrze widocznej informacji o zaistniałej niesprawności.

       Choć problem wydaje się błahy i mocno przekoloryzowany, zdecydowanie taki nie jest. Dyrekcja w trosce o swoich wychowanków oraz o standardy panujące w szkole nie powinna dopuścić, aby takie sytuacje miały w przyszłości miejsce. Żaden uczeń nie chce czuć się bowiem naciągany i wykorzystywany przez obdarzony sztuczną inteligencją automat. Jestem bardzo ciekawy, czy wobec tych licznych skarg sytuacja zostanie dostrzeżona i satysfakcjonująco rozwiązana. Pozostaje czekać …

Marcin Zawistowski
Klasa 3G