Śniadanie na podłodze

       ,,5.30 – Pobudka, 6:00- Bus do szkoły, 7:10 – Pierwsza lekcja” – To fragment szarej rzeczywistości większości uczniów liceum i technikum. W tych wąskich ramach czasowych dość ciężko jest znaleźć czas na zjedzenie śniadania w domu. Owszem, są odkryte różne sposoby na uporanie się z tym poblemem, jak np. przyrządzanie kanapek dzień wcześniej czy przygotowywanie kawy/herbaty w kubkach termicznych. Jednak i tak konsumpcja tego najważniejszego posiłku przypada nam na brudnej, zimnej podłodze. Czy jest na to jakieś rozwiązanie?
       Na obronę może ktoś powiedzieć, że przed wejściem do klas są umieszczone ławki, stoliki. To prawda! Jednak jest ich stanowczo za mało. Na długim korytarzu, gdzie podczas przerwy znajduje się około pięćdziesięciu osób, są dla nich trzy ławki, z czego jedna pomieści 4 osoby. Przeliczając, dwunastu szczęśliwych, reszta ląduje na podłodze. I właśnie w tym tkwi cały problem. Tych prostych przedmiotów, wynalezionych już w okresie neolitu jest w naszej szkole stanowczo za mało.
A co z drugim śniadaniem? Te już spożywają wszyscy, nawet ci, którzy mają czas zjeść pierwsze w domu, przed wyjściem do szkoły. Odważni próbują na stojąco: dzielnie trzymając zaciśniętą w jednej dłoni kanapkę, w drugiej napój, a na plecach dźwigając ciężki plecak. Niektórzy próbują spożyć ten posiłek, siedząc na parapecie, jednak tylko z dala od nauczycieli, bo to niekulturalne.
       Ciekawym pomysłem są ustawione na niektórych korytarzach stoliki. Tylko stoliki, bez krzeseł. Może to moja niezbyt bujna wyobraźnia nie pozwala mi tego zrozumieć, a może to po prostu jest dziwne? Chyba, że w zamyśle autora było klęczenie przed tym stolikiem lub inspiracja tzw. „stołami szwedzkimi”, z których goście w restauracjach nakładają sobie wybrane dania. Tak czy nie, uczniowe odebrali ten pomysł zupełnie inaczej, po prostu siadając na tych stołach. Gdybyśmy się ich spytali, czy w domu też tak robią i czy to kulturalne, pewnie odpowiedzieliby że nie, jednak jak nie ma krzeseł, to na czymś muszą spocząć. Więc korzystają z czego się da.
       Kończąc, chciałabym przypomnieć, jak przed siedzeniem na zimnej podłodze przestrzegały nas już w dzieciństwie babcie, mówiąc, że „będziemy mieć wilka”. Może warto w takim razie zainwestować w więcej ławek na korytarzach szkoły?

Magdalena Wnęk