Ciągnący problem…

     W obecnych czasach gumy do żucia to niewątpliwie istna plaga egipska. Wszędzie ich pełno. W supermarketach, kioskach, stacjach paliw, a nawet w naszym szkolnym sklepiku. Ludzie ustawiają się po nie w większych kolejkach niż to było za komuny. To po prostu towar pierwszej potrzeby. Na pewno dla większości z nas, życie bez tego ,,wynalazku ludzkości” nigdy nie byłoby takie samo jak teraz. Nie każdy wie, że guma to jeden z najstarszych słodyczy na świecie. Początkowo była ona robiona z żywicy drzew, a nasi przodkowie żuli ją dla przyjemności, odświeżenia oddechu oraz w celu oczyszczenia zębów. Domyślam się, że w dzisiejszych czasach, kiedy ludzie są w ciągłym biegu i stresie, nie mają nawet czasu poświęcić kilku minut swojego życia na umycie zębów przeznaczoną do tego pastą. Zdecydowanie szybszym i wygodniejszym sposobem jest wyciągnięcie małej pastylki i jej skonsumowanie. Gum do żucia nie produkuje się z tego, co daje nam matka ziemia. To jedynie sama chemia! W taką gumę ładuje się dosłownie wszystko! Począwszy od barwników i ulepszaczy smaku, aż po substancje przedłużające termin przydatności do spożycia. Bazę gumową tworzy się z ropopochodnych polimerów, do tego węglan wapnia (kreda) powodujący bóle brzucha, glicerol – wywołuje zaburzenia pracy serca, barwnik dwutlenek tytanu – podejrzewany o rakotwórczość i wiele, wiele innych. Czy macie jeszcze ochotę na niewinną gumę do żucia? Nie wiem jak wam, ale mnie na samą myśl robi się niedobrze. Kiedy na przerwach widzę młodzież pędzącą do sklepiku po ten niezbędny specyfik, ,,Bo jak ja wytrzymam na następnej lekcji?” dochodzę do wniosku, że ludzie są już mega zestresowani i znerwicowani. Mało tego- są uzależnieni. Tak jak można uzależnić się od papierosów czy alkoholu, młodzi coraz częściej sięgają po gumy do żucia. Wcale się im nie dziwię. Zewsząd jesteśmy bombardowani reklamami, jakie to one są cudowne i smaczne. Że to właśnie dzięki nim nasze zęby będą białe, a oddech świeży. Dlatego dzieci i młodzież żują je na potęgę! Myśle, że nawet ciepłe, świeże bułeczki nie sprzedają się tak szybko jak ten właśnie produkt. Nie wiem, czy wiecie, ale prócz dobrego smaku (i być może komfortu psychicznego), gumy do żucia nie dostarczają nam żadnych wartości odżywczych. Mało tego- jeszcze nam szkodzą. Spożywanie ich w nadmiarze może mieć np. efekt przeczyszczający. Spodziewaliście się tego? Bo ja nie … Zapytacie, czy po pozbawieniu jej resztek smaku trafia do kosza. Rzeczą oczywistą jest, że nie. Pełno ,,wytłamszonych” gum znajduje swoje miejsce pod krzesłami, ławkami, doniczkami kwiatów, na szybie okna, a także na posadzce klas i korytarzy. Panie sprzącające usilnie walczą z tym problemem, ale niewątpliwie jest to walka z wiatrakami. Siadając na wyznaczonym w klasie miejscu, należy zachować szczególną ostrożność, ponieważ niebezpieczeństwo czai się na nas na każdym kroku. Jak możemy się domyślać, taka guma jest niewyobrażalnym siedliskiem bakterii, które mogą zaszkodzić każdemu z nas. Pomyślmy- guma, którą ktoś wziął do ust po zjedzeniu kanapki, znalazła się pod twoją ławką. To jeszcze nic, ale jeśli przypadkowo zdarzy ci się jej dotknąć… Chyba nie ma nic bardziej obrzydliwego. Zastanawiam się, po co w klasach są kosze? Sama nazwa wskazuje, że ,,na śmieci”. Lecz i tak zdecydowana większość odpadów (w tym przede wszystkim gumy) nie ląduje w miejscu do tego przeznaczonym, ale są wręcz upychane w oparciach krzeseł. Czy tak to powinno wyglądać? Uważam, że coś jest z tym nie tak … Ciekawe, czy wszyscy, którzy tak ,,szanują” czyjąś pracę i sprzęt, z którego korzystają pokolenia uczniów, tak samo postępują w swoich domach? Może jestem naiwna i myślę, że chociaż u siebie robią inaczej, ale jeśli ktoś nie potrafi uszanować wspólnej właśności, to tym bardziej nie uszanuje swojej. Nie sposób również pominąć kwestii braku szacunku takich osób do nauczycieli. Uczniowie, którzy podczas trwania lekcji żują gumę, nie mają za grosz wyczucia! Powinni wiedzieć, że zajęcia nie są po to, aby żuć gumę, ale żeby coś z nich wynieść. Mimo iż nauczyciel upomina, uczniowie nie stosują się do próśb i uwag. Można mówić i mówić… naprawdę. Czy tak trudno zrozumieć, że na lekcji obowiązują jakieś reguły, do których należy się stosować i które należy przestrzegać?! Chyba nikt nie wymaga specjalnej troski i powtarzania tego samego po raz wtóry żeby zrozumieć.
     Mam głęboką nadzieję, że w najbliższej przyszłości problem z gumami do żucia w naszej szkole zostanie rozwiązany. Młodzież zacznie patrzeć na to co je, nie przez pryzmat tego, co ładne, kolorowe, modne i masowo reklamowane w mediach, ale na to, co zdrowe i dobre dla nas samych. Nie będą szkodzić sobie i niszczyć dóbr służących nam wszystkim.

Weronika Mila
Klasa IIIG